Wolni i Solidarni

4 czerwca 1989 roku – smutna rocznica.

Poseł Małgorzata Zwiercan o 4 czerwca i układach z komunistami:

Twierdzenie, że 4 czerwca ma być dniem demokracji czy świętem wolności jest zakłamywaniem historii. Do kwietnia 1991 a więc jeszcze prawie dwa lata, przez całą kadencję premiera Mazowieckiego, aż do połowy kadencji drugiego solidarnościowego premiera, Jana Krzysztofa Bieleckiego byli ludzie ścigani za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego.
Nie można też twierdzić, że to był dzień w którym zakończyły się rządy komunistów. To stwierdzenie jest nieuprawnione i mocno na wyrost. Kontraktowe wybory były obrazą dla społeczeństwa, bo gwarantowały 65% a więc zdecydowaną większość w parlamencie dla komunistów, choć trzeba też przyznać, że w dużym stopniu były akceptowane przez to społeczeństwo.
Złożyło się na to pewnie kilka czynników. Ludzie po prostu nie znali prawdziwej demokracji, mieli już dość, byli zmęczeni trwaniem w opozycji i chcieli spokoju. Zaufali elitom i zostali oszukani.
Mnóstwo działaczy w dobrej wierze angażowało się w kampanię wyborczą, wspierało kandydatów wystawianych przez Komitety Obywatelskie. Społeczeństwo mobilizowało się i gremialnie odrzuciło tzw. listę krajową PZPR do Senatu, do którego nie było ustaleń procentowych i gdzie Solidarność odniosła druzgocące zwycięstwo. Ludzie wierzyli, że to jedyna, dobra droga dla Polski. Nie wiedzieli, że zalegalizowali ułożony podczas magdalenkowych libacji geszeft umożliwiający uwłaszczenie się zblatowanych elit postpezetperowskich z dopuszczonymi do podziału łupów „przedstawicielami” społeczeństwa.
Ludzie zostali zmanipulowani przez wtajemniczonych uczestników rozmów przygotowawczych w Magdalence, które uwiarygodnione zostały później przez wyselekcjonowaną część, dopuszczonych do podziału łupów uczestników „Okrągłego stołu”.
Jasnym jest dla mnie że nie wszyscy byli zdrajcami, nawet spośród dopuszczonych do rozmów w Magdalence. Wystarczyło kilku agentów, aby przekonać innych, uczciwych, złaknionych normalności. Ze strony Solidarnościowej głównymi macherami byli Wałęsa, Mazowiecki, Geremek, Michnik, Stelmachowski, Bujak, Frasyniuk i Kuroń. Ze strony komunistów głównym zakulisowym graczem był Kiszczak wspierany przez Cioska, Sekułę i Kwaśniewskiego. Reszta była bardziej tłem a w sumie przez Magdalenkę przewinęło się, w różnych składach osobowych 17 przedstawicieli „opozycji”, 22 przedstawicieli władzy i 3 osoby reprezentujące kościół.
Smutne jest dla mnie, że dzisiaj, wiedząc już tak wiele, wiedząc o agenturalnej przeszłości większości bohaterów magdalenkowych geszeftów, o uwłaszczeniu się na polskim majątku postkomunistów, wiedząc o rozkradaniu, o straconym potencjale Polski, o przesunięciu o kilkadziesiąt lat prawdziwego startu do demokracji są jeszcze ludzie, którzy uważają, że 4 czerwca powinien być świętem wolności czy demokracji. Naprawdę smutno…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Name *